Holandia jesienią

Holandia jest rajem dla początkujących rowerzystów. I ich rodziców.

  • Po pierwsze jest idealnie plaska.
  • Po drugie rowerzyści są najważniejszymi uczestnikami ruchu drogowego
  • Po trzecie wszędzie – chyba zupełnie bez wyjątku – istnieją drogi rowerowe.

Dodatkowym plusem jest absolutne ucywilizowanie Holandii, dlatego nie można się tam ani zgubić ani zabłądzić.

Nasi początkujący rowerzyści mieli odpowiednio 3,5 i 6 lat, gdy wybraliśmy się na wspólne rowerownie do Holandii. Już wtedy nasze dzienne wycieczki osiągały długość 10 km. Rowerowaliśmy z radością ponad tydzień.

Zamieszkaliśmy w przeuroczym hotelu Sandton Resort Bad Boekelo (www.sandton.eu) na wschodzie Holandii oferującym gościom zarówno pokoje standardowe jak i apartamenty z kuchnią. Te właśnie interesowały nas najbardziej. Podróżując z małymi dziećmi dostęp do kuchni jest wyjątkowo ważny. Nie oznacza to wcale skazania mamy na „gotowanie obiadków”, ale wolność wypicia kawy z gorącym mlekiem o każdej porze dnia i nocy dla rodzica i możliwość zjedzenia śniadania przed śniadaniem dla dziecka.

Hotel oferuje basen, który otwarty jest od 7rano do 23, czyli jednym słowem – zawsze; dodatkowo są kręgle, spa, restauracje i pizzeria. Do wszystkich tym miejsc można dojść bez wychodzenia na zewnątrz wiec np. na basen dzieci mogą biec w kostiumach kąpielowych. Co więcej: mogą z niego w tych kostiumach wracać!

Nasze rowerowanie polegało głównie na zwiedzaniu okolicy: niewielkich miasteczek i zaasfaltowanych lasów. Wieczorem odbudowywaliśmy siły na basenie.

W hotelu można wynająć rowery – prawdziwe holenderskie giganty-  tandemy, dziecięce siodełka i wózki. Co oznacza, że może wybrać się na to rowerowanie bez własnych rowerów lub wpaść porowerować po okolicy przejazdem.

Holandia jest na tyle niewielka, że można zaplanować dzienne wycieczki właściwie do każdej jej części.

My wybraliśmy się do Skansenu Wiatraków (www.kinderdijk.nl)  pod Rotterdamem (na zdjęciu). Jest tam prawie dwadzieścia wiatraków, które można podziwiać z bliska. Jeden otwarty jest dla zwiedzających. Trasa nie przekracza 4 km, a najlepiej jest ją przebyć oczywiście rowerem. Rowery (dla dorosłych)  można zresztą wypożyczyć w miasteczku i doprawdy warto. Koszty nie są wielkie a uciechy co niemiara. Moim jedynym zmartwieniem, choć pewnie zupełnie niepotrzebnym,  była bliskość kanałów z woda tuz przy ścieżce rowerowej, jako ze głowy dzieci zadarte były ciągle w górę!

Co roku w październiku, najczęściej w trzecim tygodniu, w miasteczku Zwolle odbywa się LegoWorld. Wielka wystawa i zabawa z klockami Lego. Jest to idealna alternatywa dla dzieciaków na deszczowe dni. My nie musieliśmy z niej korzystać, bo pogoda dopisała nam wyśmienicie. Jednak do samego Lego World chcielibyśmy pojechać, jako że fanami klocków jesteśmy również! (www.legoworld.nl)

Reasumując, Holandia jest najbardziej przyjaznym ze znanym nam krajów dla małych rowerzystów jak i dla ich rodziców. Ostatecznie przekonał nas o tym pewien kierowca wielkiego TIRa, który choć znudzony to jednak niezniecierpliwiony jechał za nasza gromadka przez środek miasteczka nie próbując nas wyprzedzić dobry kilometr może dwa, zanim nasze drogi się rozeszły, tj. rozjechały.

Niewątpliwą atrakcją Holandii są targi serów odbywające się w środku lata oraz drogi nadmorskie – również najlepsze w środku lata, ale do tych atrakcji i tras z  hulającym nadmorskim  wiatrem musimy jeszcze trochę podrosnąć.