Przygoda w Landudno

Na bulwarze w Landudno

W zwiazku z nieustannym deszczem, nasza wyobraznia i zdolnosci organizacyjne zostaly przetestowane na tysiac sposobow. Nasze dni polegaly glownie na samochodowych wycieczkach do jakiegos wczesniej upatrzonego  miejsca, gdzie mozna bylo w bardzo przepieknej scenerii  zmoknac doszczetnie; nastepnie, szybkim powrocie do naszej suchej przystani. Po powrocie nastepowalo krotsze lub dluzsze kaloryferowe suszenie, jedzonko i nastepny wypad na deszcz.

Mimo tej na wskros nieprzyjaznej pogody udalo nam sie odwiedzic kilka zachwycajacyh miejsc. Odbylismy na przyklad krotka wycieczke do kurortu Landudno, gdzie srednia wieku wypoczywajacych wynosi mniej wiecej lat sto. Lata swietnosci tego miasteczka pamietaja zapewne juz tylko najstarsi mieszkancy, i to tak pewnie  tylko z opowiesci rodzicow. Czas tam wyraznie mocno zwolnil a nawet zatrzymal sie, ale  jest to wielka zaleta tego miejsca.

DSC_4491

Z miasteczka pojechalismy stuletnim turystycznym tramwajem na gorzysty polwysep Great Orme, gdzie glownie wialo i padalo, ale rozwniez roztaczaly sie stamtad piekne widoki na nadmorska okolice. Na szczescie na samym srodku polwyspu znajduje sie bardzo przyjemny plac zabaw, ktory okazal sie pierwszorzedna rozrywka dla naszych maluchow.

Dzieci zachwycone byly kamienna plaza i bulwarem, gdzie szukaly „ciekawego kamienia”. Nasz szesciolatek podszedl do tego wymyslonego ad hoc konkursu bardzo powaznie i po krotkich lecz intensywnych poszukiwaniach oglosil sie zwyciezca i postanowil zabrac swoj kamien ze soba. Jednak jako ze czekal nas jeszcze spacer wzdloz plazy – tam i spowrotem – udalo sie Zwyciezce  namowic do pozostawienia kamienia i zabrania go w drodze powrotnej. Poniewaz Maluch szczerze obawial sie o bezpieczenstwo swojego Kamienia, byl przeciez najciekawszy sporod miliona, postanowil  ukryc go – wsrod innych kamieni. Wykopal dosc znaczna dziure, wlozyl tam swoj zwycieski kamien i zasypal innymi kamieniam. Na delikatne acz rozpaczliwe sugestie Mamy, ze nalezy oznaczyc to miejsce, aby w drodze powrotnej moc go odnalezc, zareagowal  z oburzeniem „ale wtedy ktos inny moglby go znalezc i zabrac!”. Ostatecznie miejsce ukrycia pozostalo nieoznaczone (choc przez zapobiegliwa Mame zapamietane) i Kamien Laureat lezal sobie incognito na kamiennej plazy Landudno.

Nietrudno  wyobrazic sobie rozpacz jeszcze niedawno Dumnego Wlasciciela Kamienia, gdy w drodze powrotnej okazalo sie, ze pomimo szeroko zakrojonej akcji poszukiwawczej z udzialem wszystkich czlonkow wycieczki, nie mozna  zidentyfikowac Kamienia!

Spedzilismy przynajmniej kwadrans na dramatycznych poszukiwaniach, ale zaden z kamieni nie okazal sie Tym Kamieniem. „Tu go zakopalem” – plakal zrozpaczony Wlasciciel. „Moze to ten?” – pytali niesmialo wspolposzukujacy – „moze ten?” – wszyscy probowali byc pomocni. „Ten chyba jest podobny”

„O nie!” – rozpacz Malucha osiagala szczyt – M”oj kamien byl inny, bym naprawde INTERESUJACY. To nie ten, ani ten, nie ma go!” nie pozostawial nam zadnych zludzen. Sytuacja byla beznadziejna. Cala wycieczka i do tej pory przyjemny dzien okryl sie zaloba po Kamieniu.

Na koniec wina zostala nalozona (i przyjeta przez) Mame, jako ze to ona wlasnie zasugerowala pozostawienie (ale przeciez nie ukrycie) kamienia na plazy.

Tak skonczyla sie przygoda z kamieniem w Landudno. Jak sie jednak wkrotce okazalo, nie pozostala ona zapomniana; przeciwnie posluzyla jako lekcja i gdy na horyzoncie pojawil sie nastepny „ciekawy kamien” sprawy potoczyly sie zupelnie inaczej.