DOLINA RZEKI WYE Walia Zamek Goodrich

Walia wydaje się być wciąż zupełnie niedocenianą czescią Europy. Tymczasem jest tak piękna i ciekawa, że to wieka szkoda, że nie znamy jej lepiej. My postanowiliśmy to systematycznie zmieniać i wyruszyliśmy do Walii wczesną wiosną.

Był dopiero kwiecień a Walia była taka zielona! Ten wszechobecny walijski  kolor oraz nieopisany spokój powodował, że czas tam spędzony musiał należeć do udanych.

Walia jest wyśmienitym miejscem do spędzania czasu z dziećmi. Cała Wielka Brytania zresztą jest bardzo daleko „child friendly”. Prawdę mówiąc  nie znamy drugiego tak przyjaznego rodzicom miejsca w Europie.

W południowej części Walii spędziliśmy przepiękny dzień oglądając ruiny zamku Goodrich w malutkiej miejscowości o tej samej nazwie. Zamek ten zbudowany w dwunastym wieku był jedną z najbardziej znamienitych warownych budowli regionu, niezdobyty przez pokolenia, aż do wieku XVI, kiedy padł ofiarą wojny domowej. Od momentu tej jednej bitwy stał się ruiną i jako taka stoi do dzisiejszego dnia wspominając dawne czasy.  Wciąż zachwyca przyjmując wielu gości będąc pięknie przygotowany dla zwiedzających.

Choć w Walii znanych nam kolorowych szlaków turystycznych nie ma, można swobodnie wędrować po licznych Public Footpaths lub specjalnie zaprojektowanych i nieżle oznaczonych trasach zwanych po prostu „walks” ( np. www.wyevalleywalk.org) . Mapa, kalosze i cierpliwośc wakacyjna są przy tym raczej koniecznością. Oczywiście na pogodę słoneczną nie można liczyć, ale właściwie wystarczy zaplanować, że padać będzie i wtedy łatwo cieszyć się z każdego promienia słońca, które przecież muszą się zdażyć. Najważniejsze zresztą jest, żeby lodziarnie były otwarte.

Walia, Anglia i Szkocja są pełne zamków, ruin i wielkich posiadłości dumnych ze swych historii i  fantastycznie przygotowanych do zwiedzania. Wystarczy wejść na stronę  English Heritage  (www.english-heritage.org.uk)  lub National Trust (www.nationaltrust.org.uk), aby znaleźć ich długą listę i wszystkie szczegółowe informacje.

Bardzo wygodne jest w Walii to, że nawet w najmniejszej miejscowości cześciej niż sklepy spożywcze,znaleźć można jadłodalnie: czy to uwielbiane na Wyspach fish’n’chips, czy swojskie puby serwujące domowe dania, chętnie oblewane lokalnym piwem typu Ale lub Ciderem.

 

Dodatkową atrakcją naszego pobytu w Walii było zupełnie niespodziewane natknięcie się na uczestników międzynarodowego Rajdu Gumball 3000 (www.gumball3000.com) Robili tak wiele szumu wokół swojej kompanii, że trudno było nie dać się wciągnąć w to zamieszanie, zwłaszcza że było na co patrzeć i co podziwiać.