Na narty do Szkocji

Szkocja nie jest oczywistym wyborem na urlop narciarski, ale my zdecydowaliśmy się bez wahania. Był to krótki, obfitujący we wrażenia weekend na najwyższej górze w Wielkiej Brytanii.

Szkocja zimą wygląda jak inna planeta; przykryta cienką warstwą śniegu, pełna wielkich przestrzeni i ogromnych dzikich pagórów, bez śadów ludzkich stóp. Tam natomiast, gdzie śniegu nie ma, Szkocja jest cała ruda. Ciężki odcień pomarańczu tajemniczo łączy się z czernią drzew, granatem jezior i szarością nieba.

 

Gdy przyjechaliśmy do Fort WIlliam, mieliśmy silne odczucie, że jesteśmy raczej nie na miejscu. Zupełnie inaczej niż w Alpach, w miasteczku pod samą górą nic narciarskiego sezonu nie zdradza. I dopiero gdy wjechaliśmy na sam szczyt  wyciągiem, okazało się, że sezon narciarski jest,  rozkwita w najlepsze i w pełnej krasie !

Niestety nie mieliśmy szczęścia do słońca i niebieskiego nieba, ale mimo to zabawa na nartach była przednia.

Wieczorem w Fort William w ramach aprez-ski czekał na nas pub pełen uśmiechnietych twarzy lokalnych stałych bywalców, obowiązkowe fish&chips, herbata z mlekiem i mecz rugby z zapałem oglądany przez wszystkich obecnych.

Centrum narciarskie (tzn. górka) nie jest wielka.  Po kilku wspólnycyh zjazdach nasze dzieci samodzielnie rozjechały się po dostepnych wyciągach. Co jakiś czas pojawiały się na wspólnym zjeździe, ale w którymś momencie zauważylismy, że brakuje nam Mateusza. Czekaliśmy jeszcze chwilę, ale Mati się nie pojawiał. Podeszłam więc do pana od wyciągu z pytaniem, czy nie widział chłopca we filetowej kórtce i niebieskim kasku. Pan z najpiękniejszym szkockim akcentem i niepodważalnym znastwem tematu,odpowiedział, że rzeczywiście od jakiegoś czasu go nie widział i że chętnie zadzwoni do kolegi na innym wyciągu. Zniknął na minutę w swojej budce, za chwilę wychylił się pospiesznie z pytaniem „czy narty byłe żółte?”. „Owszem żółte” – potwierdziałam bezzwłocznie, a moja wyobraźnia zaczęła produkować obrazy z karetką, helikopterem i szpitalem w coraz bardziej realnych kształtach…

 

Gdy Szkot powtótnie pojawił się w drzwiach budki z uśmiechem oznajmił, że „twój chłopak jest na wyciągu po drugiej stronie wzgórza”i „kazałem mu przypędzić tu, ile sił w nartach!” Mi kamień spadł z serca, a niedługo potem Mateusz zjawił się zadowolony i uśmiechnięty, z nową historią do opowiedzenia : „Mamo, jechalem na skuterze śnieżnym! Pan mnie podwiózł, żeby było szybciej.”

Szkocja jest nie tylko przepiękna i nietuzinkowa, ale również bardzo bezpieczna i pełna życzliwych ludzi.

Jest daleko inna niż cała reszta świata i szkoda tam nie być choć raz.

6