Paryż – w poszukiwaniu prędkości, wysokości i światła

Paryż z perspektywy chłopca

DSC_3083

Będąc mama dwóch chłopców staram się nasze wspólne wyprawy tak organizować, by było wyjątkowo – po prostu „COOL”. Pomysł: szybko, wysoko i w blasku świateł wydał mi się odpowiedni i możliwy w niepowtarzalnym Paryżu.

A więc rozpoczęła się nasza przygoda:

po troszce szybkości,
po troszce wysokości,
z całym pokładem blasku świateł
i romantyzmu!

Wyprawę rozpoczęliśmy od niezapomnianej podróży pociągiem TGV ze Stuttgartu. UWAGA: Tylko 3h do Paryża przy prędkości ponad 300km/h. Zarezerwowaliśmy bilety po stronie niemieckiej www.db.de, bo w Niemczech dzieci do lat 14 jeżdzą z rodzicami za darmo. Przy kupnie biletu na TGV od razu jest rezerwacja miejsca, my wybraliśmy sobie 4 siedzenia ze stolikiem. Koszt naszego transportu kalkulował się ok. 250 – 300 € za naszą całą rodzinę.

Frajda była nieziemska, chłopcy wybrali sobie miejsca na przeciw digitalnej tablicy wyświetlającej prędkość jazdy. Za oknem śmigały nam kolejne krajobrazy. Wybierając pociąg przysłużyliśmy się naturze – zdecydowaliśmy się na jeden z najbardziej przychylny środowisku środek transportu.

20171101_204022

Pociągi z Niemiec dojeżdżając na dworzec wschodni Gare de l’Est. Apartament ze śniadaniem zarezerwowałam jak zawsze na www.booking.com, jakieś 800m od dworca, by sprawnie wieczorem dojść na piechotę. UWAGA: warto zarezerwować lokum ze śniadaniem lub kuchnią, bo ceny śniadań w centrum Paryża są dużo wyższe niż w Polsce. Koszt naszego apartamentu ze śniadaniem (jakieś 15 minut od Notre Dame) wyniósł 350 € za 3 noce.

Śniadania w Paryżu są na słodko, dzieci były przeszczęśliwe i szybko głodne. Dla nas najważniejsze, że była kawa i jogurt. Na Paryż mogliśmy przeznaczyć tylko 2 pełne dni (długi weekend listopadowy).

Paryż w pierwszy dzień:

  • Notre Dame
  • Luwr
  • Łuk Triumfalny
  • Wieża Eiffla

Rano po śniadaniu ruszyliśmy na pieszo w stronę Sekwany. Zaskoczenie: jak łatwo w Paryżu się przemieszcza, chodniki takie jakieś szerokie. Po paru minutach kolejna niespodzianka: co krok napotykamy na opisy kafejek, restauracji czy placów o imieniu Marcel (och jak dumny był/jest syn ze swojego imienia). Nowy pomysł na zwiedzanie: szukamy po Paryżu „Marcel”.

20171103_192215

Po drodze napotkaliśmy centrum Centre Pompidou, by dojść po 15-20 minutach do Katedry Notre Dame na ok. 10 rano. I co się okazało, bez problemu weszliśmy do środka, a potem obeszliśmy dookoła katedrę zatrzymując sie przy posągu Papieża Jana Pawła II. Pomimo listopada towarzyszyło nam co chwilę słońce przy ok. 15C.

20171102_102037

Gdy opuszczaliśmy katedrę była już kolejka na conajmniej 0,5-1h czekania. Dalej ruszyliśmy w stronę Luwr (Louvre). Chłopcom podobała sie szklana bryła, zwiedzanie muzeum nie było tym razem zaplanowane.

20171102_120125W parku w kierunku Aleji Pól Elizejskich (Champs Élysées) spędziliśmy parę chwil delektując się wodą, sztuką, zielenią i karmiąc ptaki.

DSC_2956Przy placu Zgody (Place de la Condorde) zdecydowaliśmy się na małą przejażdżkę tuk-tuk do samego Łuku Triumfalnego (Arc de Triomphe). To była jazda, uniknęliśmy tłumu i zaoszczędziliśmy siły na dalszą drogę na pieszo.20171102_125419Przy Łuku Triumfalnym było znowu szybko, jak te auta tam śmigają i każdy jakoś wie kiedy i gdzie ma opuścić te słynne rondo. Stąd ruszyliśmy do upragnionej Wieży Eiffla (La Tour Eiffel). Zdecydowaliśmy pójść bez mapy, bo i tak ją widać na horyzoncie. 20171102_134208

Doszliśmy i przed wieżą była kolejka. Wpierw 1h stracona na osobistą kontrolę a potem kolejne 2h w kolejce po bilet na 3 piętro. Ale było warto, bo przez to czekanie mogliśmy doynać zachodu słońca. Niesamowita rożnica doświadczyć Paryż z wysokości w dzień i po zmroku. Staliśmy jak oniemieli, gdy wokół światła się zapalały. Koszt biletu ok. 60€ za rodzinę według nas opłacało się wydać na taką atrakcję. Szklane podłoże, prędkość windy, wysokość zachwyciły chłopców.

20171102_174844Ale to nie koniec zachwytu wieżą Eiffla, gdy ruszyliśmy w kierunku ogrodów (Jardins du Trocadéro) o 18h rozpoczął się świetlany spektakl. Staliśmy jak oniemieli, bo nie spodziewaliśmy się tego. Trochę znowu szczęścia bo przyjechaliśmy do Paryża po zmianie czasu na zimowy i już od 18h mogliśmy cieszyć się blaskiem wieży w ciemnościach. Na schodach po przeciwnej stronie wieży delektując się goframi z cukrem poczekaliśmy do 19h, by doświadczyć jeszcze raz tej atrakcji. Dzień zakończył się totalnym triumfem.DSC_3060

Paryż w drugi dzień:

  • Stadion piłkarski Paris Saint-Germain
  • Panteon wraz z ulicą Marie Curie-Skłodowskiej
  • Plac Marcel Aymé
  • Bazylika Sacré-Cœur de Montmartre

By wyjść na przeciw marzeniom chłopców ruszyliśmy w kierunku stadionu piłkarskiego Paris Saint Germain, tym razem zdecydowaliśmy się na metro. Niestety nie można zwiedzać stadionu jako turysta, rozczarowanie było nie małe.

20171103_112420

Po rzymskim Panteonie nadszedł czas na francuski. Zegar, który tam ujrzeliśmy zauroczył nas. W okolicy Panteonu biegnie ulica Marie Curie-Skłodowskiej.

20171103_151758Jak już pisałam trzeba było także odwiedzić Plac Marcela, statuetki z brązu przedstawiająca francuskiego pisarza – Marcel Aymé. Stację metra o nazwie Marcel też odwiedziliśmy, zabawa była przednia.

20171103_193427

Na koniec zostawiliśmy sobie przepiękną bazylikę Sacré-Cœur de Montmartre z oszałamiającym widokiem na Paryż (w teledysku Indila – Dernière Danse mały przesmak). Do Bazyliki doszliśmy po 17h dlatego nie udało nam się już wejść na dach bazyliki. Chłopcy zakupili pamiątkowe monety z polskim Papieżem i po zmroku ruszyliśmy wyjątkowymi schodami w kierunki apartamentu i tym razem na pieszo. Co za widok z dołu na bazylikę, blask świateł, przepiękne lampy i kafejki dookoła. Po 20h doszliśmy szczęśliwi do apartamentu. Ostatnia pizza z pobliskiej restauracji i z rana niestety na pociąg tym razem przez Frankfurt nad Menem do domu.

20171103_180300Przed 7 rano byliśmy już na dworcu i ku naszemu zdziwieniu nie wyświetlał się peron, z którego powinniśmy wyruszyć. Okazało się, że dopiero na 15-20 minut przed odjazdem informują na dworcu o aktualnym peronie. I znowu czegoś się nauczyliśmy!

Paryż był dla nas przychylny i te niespodzianki uatrakcyjniły nam wyjazd. Miło wspominamy każdą chwilę!

Przy okazji chcę podziękować nieznajomemu za profesjonalne ujęcia naszej rodziny przy Luwrze. Czegoś takiego to się nie spodziewaliśmy. Dziękujemy i pamiętamy!

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.