Islandia – pierwsze wrażenia (cz.2)

20190706_155206

Islandia robi ogromne wrażenie na wszystkich przyjezdnych. To nie jest jednak miejsce, które u wszystkich wywołuje zachwyt od pierwszego spojrzenia. Do Islandii trzeba się przyzwyczaić, aby móc się nią zachwycić. Jest daleko inna od pozostałych krajów Europy. Wygląda tak, jak większość z nas wyobraża sobie… Księżyc, być może również dlatego, że popularne filmy o miejscach przypominających obce planety lub życie po końcu świata lubią być kręcone właśnie w Islandii.

Gdy pokonywaliśmy pierwsze kilometry w kierunku miasta, cały czas zadawałam sobie pytanie, „dlaczego na świecie, w którym istnieje Francja, Włochy czy Hiszpania, ludzie jednak mieszkają tu na wyspie pokrytej pyłem i lawą, na której przez pół roku panują ciemności?”. Ale stawianie takiego pytania wynika tylko i wyłącznie z nieznajomości tego wyjątkowego kraju.

Wkrótce dowiedzielismy się, że wielu Polaków również wybiera Islandię ponad Kraj nad Wisłą! Tak naprawdę standard życia na Islandii jest bardzo wysoki.  Płynący w rzekach wrzątek powoduje, że energia jest bardzo tania, wręcz darmowa. Ulice i chodniki w Rejkiawiku mają ogrzewanie podłogowe, dlatego nie zamarzają zimą. Nowe domy ogrzewane są gorącą wodą płynącą w ścianach i podłogach, której  nadmiar wypuszczany jest do zatoki, dzięki czemu można się w niej się kąpać mimo niewysokich temperatur latem. W szklarniach w okolicach Rejkiawiku produkowane są banany, których Islandia jest największym producentem w Europie.

Z tutejszej perspektywy reszta kontynentu wydaje się być bardzo prosta, tania a przy tym męcząco przeludniona. Ponadto, na tej nie do końca przyjaznej człowiekowi wyspie, cały czas można czuć się  odkrywcą i zdobywcą. Kiedy tylko ma się na to ochotę można siedzieć w gwarnym stołecznym barze w towarzystwie śmietanki społeczno-politycznej kraju, by za chwilę błąkać się po bezludnych przestrzeniach pichotą lub w monster-trucku, przejeżdżając w nich szutrowe szosy i przecinające je rzeki, mierząc się z lodowcami, wulkanami, pustynią, a nawet oceanem, wedle upodobań.

Islandczycy uwielbiają swój kraj i ani myślą wyjeżdzać. Nie licząc głodowej emigracji za chlebem na początku XX wieku, nigdy nie chcieli wyprowadzać się ze swojej wyspy. Co więcej, przyjmują wielu chętnych z całego świata, bo rąk do pracy nigdy dość.  Wyrozumiale nie oczekują nawet, że chętni do pracy będą mówić po islandzku, wystarczy im angielski, którym Islandczycy posługuję się świetnie.

W Islandii temperatura w zasadzie nigdy nie przekracza 20 stopni, a mimo to krótkie rękawki i nogawki są w częstym użyciu a odkryte baseny nie narzekają na brak chętnych.

My uznaliśmy, że rozsądnie będzie zaopatrzyć się w kurtki, czapki i rękawiczki i nie była to przesada. Jednak dzięki częstemu korzystaniu z wszędzie dostępnych saun i gorących źródeł, przekonaliśmy się, że na Islandii wcale nie trzeba marznąć.

Po przyjeździe rozłożyliśmy się obozem na pustym jeszcze na początku lipca kempingu w Rejkiawiku i ruszyliśmy rozejrzeć się po mieście. Stolica jest miejscem szczególnie przyjaznym; zarówno dla turystów, jak i dla swoich mieszkańców. Jest według standardów stolic Europy bardzo, bardzo niewielka i można ją obejść na około bez większego wysiłku. Głównym punktem odniesienia jest kościół o charakterystycznym kształcie, kompletnie pusty w środku. Deptak wzdłuż nabrzeża jest popularnym i bardzo przyjaznym miejscem spacerów, które łatwo kontynuować po uliczkach głównego miasta. Do Rejkiawiku udało nam się wrócić trzykrotnie i za każdym razem podobał nam się ogromnie.

Pierwsze dni upłynęły nam na przyzwyczajaniu się do nowego otoczenia i oglądania zaskakujących, mimo że powszechnie znanych topowych atrakcji Wyspy. Pojechaliśmy nad Gejzer, z którego buchająca gorąca woda co chwila oblewa uszczęśliwionych turystów. To miejsce postanowiliśmy odwiedzić kilkakrotnie w tym raz o północy: gejzer „działa” dokładnie tak samo jak w południe, tyle że nie ma przy nim żadnych gapiów. Wtedy dopiero mieliśmy tyle czasu, ile tylko chcieliśmy, aby się móc  nim nacieszyć. Któregoś dnia pomaszerowaliśmy nad Gorącą Rzekę, jedno z najbardziej popularnych miejsc wypoczynkowych regionu, gdzie turyści przesiadują w strumieniach wrzątku całe godziny niezależnie od temperatury powietrza. Kilkaset metrów dalej udało nam się znaleźć miejsce na ugotowanie jajek na twardo w niewielkim źródełku. Innego razu odwiedziliśmy najbardziej popularny wodospad (Skogafoss), widniejący na niezliczonej ilości fotografii katalogowych. Pomaszerowaliśmy daleko dalej niż tłumy autobusowych turystów, bo najpiękniejsze miejsca kryją się dopiero za dalej za wodospadem, tam dokąd trzeba iść piechotą klika godzin a nawet dni! W okolicy Selfoss i Wodospadu Skogafoss znajduje się wielkie i bardzo nowoczesne centrum wiedzy o wulkanach. Bardzo miło spędziliśmy w nim któreś deszczowe popołudnie dowiadując się wiele ciekawych rzeczy, często mrożących w żyłach krew, o Islandii i jej wulkanach, które po wyjściu na dwór  mogliśmy zobaczyć na własne oczy.

Wkrótce odważyliśmy się również wyruszyć w okolice Hekli, gdzie krajobraz jest już nie tylko księżycowy, ale nawet ponuklearny: szare żwirowe pagóry z niezliczoną ilością większych i mniejszych elementów wulkanicznej lawy porozrzucanych jak okiem sięgnąć aż po horyzont. Tam szukając miejsca na nocleg udało nam się kilkakrotnie przekroczyć autem rzekę, na początku w towarzystwie wielkiego monster-trucka a potem już samodzielnie. To była prawdziwa przygoda! A gdy już dotarliśmy do kempingu, okazało się, że był to obiekt samoobsługowy, a my byliśmy jedynymi gośćmi. Ciszy, którą usłyszeliśmy w tamtym miejscu, nie doświadczyliśmy nigdzie indziej na świecie.

Wkrótce zaczęliśmy przyzwyczajać  się i do życia na świeżym powietrzu wśród islandzkiego krajobrazu, i do nie zachodzącego nigdy słońca, i do codziennego korzystania z sauny, i gorących basenów, i nawet do tego, że czasem przed drogę przepływa rzeka.  Tak że po kilku dniach postanowiliśmy ruszyć na północ ku Fiordom Zachodnim.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.