O NAS

Jestesmy rosnaca 6-osobowa rodzina. Naszym hobby jest Zycie. Staramy sie  tak spedzac czas, zeby dla kazdego z nas byl  mily i pozyteczny. Dlatego podrozujemy Z DZIECMI  a nie POMIMO dzieci,  Dlatego odwiedzamy  miejsca, do ktorych jako dorosli nie pojechalibysmy pewnie sami:  na nartach jezdzimy po kaszubkiej Wiezycy, w Berlinie spedzamy czas w podziemnym LegoLandzie, gor uczymy sie w Interlaken,  w Brukseli najwazniejsze sa czekoladowe lody, w Gdyni plaza, akwarium z lekcja mikroskopowania, a dla Mamy „Cynamon”,  a w Biskupinie zabawa w berka miedzy workami ze sloma. I choc czasem napotykamy pytanie – czy warto jechac gdzies daleko, skoro z Jeziora Genewskiego dzieci pamietaja tylko czekoladowe ciasko i zimny wiatr, to jednak wiemy, ze warto. Poniewaz kluczowe jest to, ze pamietaja. A w podrozach  z dziecmi chodzi zawsze o cos wiecej niz tylko zwiedzenie nowych miejsc. Bo wyprawa to planowanie z mapa na ziemi, pakowanie sie kazdy w swoja torbe, poranne budzenie bez plakania, jazda autem „czy to ciagle Niemcy?”, parkowanie na promie, startowanie samolotem, rozmowa z nieznajomymi, trzymanie w reku paszportu i spojrzenie w oczy srogiemu panu w mundurze, szukanie polki z mlekiem w nieznanym sklepie, 100-u metrowy sprint do kempingowej toalety, pytanie o  droge, znajdowanie cieplych skarpetek zawsze w kieszeni kurtki mamy i wiele, wiele innych bardzo drobnych ale najwazniejszych spraw, ktore pozwalaja poznac przede wszystkim siebie.

Choc swietnie bawimy sie w swoim towarzystwie, to z najwieksza radoscia spedzamy czas z innymi, poniewaz zawsze najprzyjemniej jest poznawac ludzi i wspolnie przezywac niepowtarzalne chwile. Dzieciom wszak niewiele wiecej potrzeba do szczescia niz towarzystwo innych dzieci! Wielokrotnie widzielismy, jak pudelko tekturowe zamienia sie w pojazd militarny, chodnik z przedpokoju staje sie sierscia baranka w stajence, pokoj dziadka – dyskoteka, skakanka-mikrofonem,  zaklad fryzjerski – scena, a klienci na obrotowych krzeslach – zaskoczona widownia… A to wszystko „nie ja” tylko „on/ona mial/miala taki pomysl”…

Na razie podrozujemy tylko po Europie, jako ze samochod jest naszym podstawowym srodkiem transportu, magazynem i namiastka domu w drodze. Wyjezdzamy trzy, moze cztery razy w roku na „wyprawy”. Ale znacznie czesciej poruszamy sie po okolicy, gdzie mieszkamy, wbrew zasadzie, ze swoje miasto zwiedza sie oprowadzajac po nim gosci…

Tak jak wiekszosc rodzin cierpimy na brak czasu, dlatego staramy sie najefektywniej i najmadrzej wykorzystac ten, ktory mamy. Chcemy podzielic sie tym, co odkrywamy w swojej codziennosci i na naszych wyprawach.

Milej lektury.

Wdzieczni bedziemy na komentarze, rady i dobre slowa.

A takze kontakt z ludzmi podobnymi do nas.